Dzielnicowy z powołania - Policja Kujawsko-Pomorska

Dzielnicowy z powołania

Policja Kujawsko-Pomorska

Dzielnicowy z powołania

Mł.asp. Zbigniew Sulowski dzielnicowy z posterunku Policji w Więcborku, należy do grona najbardziej lubianych policjantów naszego regionu. W 2008 roku wygrał plebiscyt na „Najpopularniejszego policjanta województwa kujawsko-pomorskiego”, który jest organizowany od kilku lat przez jeden z dzienników, a w br. zajął trzecie miejsce. To właśnie z nim spotkałam się pewnego sierpniowego popołudnia, by podczas wspólnego „patrolu po mieście” odnieść wrażenie, że znają go chyba wszyscy mieszkańcy blisko sześciotysięcznego miasteczka.

Katarzyna Witkowska: Jest rok 2008. Jeden z dzienników w regionie ogłasza plebiscyt na „Najpopularniejszego policjanta województwa kujawsko-pomorskiego”. Wygrywa go dzielnicowy z posterunku w Więcborku mł.asp. Zbigniew Sulowski. Mija rok i ten sam dzielnicowy cieszy się nie mniejszą popularnością wśród mieszkańców. Tym razem zdobywa w plebiscycie trzecie miejsce. Jakie to uczucie być tak wyróżnionym przez mieszkańców, dla których się pracuje?

Zbigniew Sulowski: Bycie dzielnicowym jest moją pasją. W moim mieście to ja jestem dla ludzi. Służę im przede wszystkim pomocą w różnych sytuacjach życiowych. Gdy jednak wchodzą w konflikt z prawem, muszą ponieść tego konsekwencje. Nie przekreślam żadnego człowieka i kiedy trzeba wyciągnąć do niego pomocną dłoń, to ją wyciągam. Nie liczę godzin w tej służbie. Jeżeli zaangażuję się w jakąś sprawę, to pracuję tak długo, aż doprowadzę ją do końca. Zdarza się, że w nocy zawracam spod drzwi swojego mieszkania do posterunku, bo jestem tam potrzebny. Żona już do tego przywykła. To miłe uczucie, że ludzie doceniają to, co dla nich robię. Jak tylko w tym roku gazeta ogłosiła ponownie plebiscyt, to zaczepiali mnie na ulicy i mówili mi, że będą na mnie głosować, a ja tylko się do nich uśmiechałem. To dzięki nim mogłem wygrać ten plebiscyt w ubiegłym roku, a w tym zająć w nim trzecie miejsce. To, że należę do grona najpopularniejszych policjantów w województwie zawdzięczam też swoim koleżankom i kolegom z pracy. Oni też na mnie głosowali. Pojedynczy policjant, nawet „dzielnicowy z pasją” nic nie zdziała, bo w tym zawodzie liczy się współpraca. Dzisiaj ty pomagasz mi, a jutro ja tobie. Razem jest łatwiej rozwiązywać problemy, a takich w życiu nie brakuje.

K.W. Czy wie pan, że koledzy mówią o panu „chodzący KSIP” /Krajowy System Informacji Policyjnej/, bo o co nie zapytają, to pan wie? Chociażby o numer rejestracyjny samochodu z pańskiej dzielnicy. Opisują to, tak: „Zbyszek przez chwilę pomyśli, dopyta o kolor samochodu, o jakiś szczegół i już wie, że np. „ten granatowy golf, lekko „stuknięty z tyłu” należy do pana Czesia z ul. Wodnej”.

Z.S. [śmiech]. Znam Więcbork jak przysłowiową „własną kieszeń” i ludzi, którzy mieszkają w moim mieście. Ci, którzy urodzili się, gdy przyszedłem tu jako młody dzielnicowy, mają już po 20 lat. Znam prawie wszystkie ulice oraz znajdujące się tam sklepy i punkty usługowe. Na pewno znam wszystkie urzędy i instytucje, z którymi na co dzień współpracuję. Znam pana Burmistrza i Przewodniczącego Rady Miasta. Jestem też członkiem Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i znam wszystkie osoby pracujące w niej razem ze mną. No i mam świetne kontakty z naszym proboszczem. W moim mieście mieszka blisko 6 tys. mieszkańców. Częścią z nich „opiekuję się” ja, a częścią mój kolega. Do tego jeszcze dodam ok. 1 000 osób, które każdego roku spędzają u nas urlop w malowniczo położonych ośrodkach wypoczynkowych. A z tymi samochodami to jest tak że, po prostu mam pamięć do numerów rejestracyjnych i z reguły wiem, jakimi samochodami jeżdżą „moi” mieszkańcy.

K.W. Dzisiaj na „naszym wspólnym patrolu” nie ma praktycznie takiej osoby, która przechodząc obok pana, nie ukłoniłaby się; począwszy od starszych osób, kobiet z dziećmi na spacerze, pozdrawiających pana z daleka kierowców, a skończywszy na mijanych nas młodych ludziach, którzy z uśmiechem na twarzy mówią „dzień dobry” swojemu dzielnicowemu. Są też osoby, które chętnie się zatrzymują i z panem rozmawiają o swoim życiu, co nowego słychać, gdzie kto wyjechał do pracy, a komu urodziło się dziecko. Właściciele sklepików zapraszają pana do środka. To robi wrażenie. Jak długo trzeba pracować na taki szacunek ludzi, na tak ogromne ich zaufanie?

Z.S. Odkąd wstąpiłem do policji - to jest od 20 lat. Jestem z natury życzliwie nastawiony do ludzi. Chętnie im pomagam. Mam też pogodne usposobienie. Częściej jestem uśmiechnięty, niż nie. Nikogo też nie zostawiłem samemu sobie, bez pomocy, bo uważam, że taki musi być dzielnicowy.

K.W. Dziękuje za „wspólny patrol” ulicami Więcborka.




Opracowała: asp.szt. Katarzyna Witkowska
Wydział Prezydialny w KWP w Bydgoszczy


Autor:
Publikacja: