Plebiscyt 2009 - Policja Kujawsko-Pomorska

Plebiscyt 2009

Policja Kujawsko-Pomorska

Plebiscyt 2009


Zwycięzcą plebiscytu w 2009 roku został mł.asp. Wawrzyniak Piotr z KMP w Bydgoszczy (642 głosy). Drugie miejsce zajął sierż. szt. Konieczny Jarosław z KPP w Mogilnie (542). Laureatem trzeciego miejsca jest mł. asp Sulowski Zbigniew z KPP w Sępólnie Krajeńskim (457).

 

Piotr Wawrzyniak, Jarosław Konieczny
i Zbigniew Sulowski


Sylwetki laureatów:

Ogłoszenie wyników miało miejsce podczas
obchodów Święta Policji w Toruniu
 

I miejsce


Piotr Wawrzyniak KMP w Bydgoszczy:
Idolem był porucznik Borewicz


Zdaje sobie sprawę, że jego praca jest niebezpieczna, ale nie zamieniłby jej na żadną inną. Mowa o młodszym aspirancie Piotrze Wawrzyniaku, zwycięzcy tegorocznego plebiscytu "Najpopularniejszy policjant województwa kujawsko-pomorskiego”. Prawdziwy chrzest bojowy przeszedł podczas kursu podoficerskiego. W ramach ćwiczeń został wysłany do Warszawy, by tam kierować ruchem. - To było wyzwanie - przyznaje mł.asp. Piotr Wawrzyniak z wydziału patrolowego i ruchu drogowego KMP w Bydgoszczy. - Na szczęście w stolicy kierowcy są przyzwyczajeni do policjantów kierujących ruchem. Kiedy później dostałem podobne zadanie w Bydgoszczy, nie było już tak źle - dodaje.

Teraz Piotr Wawrzyniak zajmuje się wyjaśnianiem kolizji, wypadków, rozmowami z ich świadkami. - W większości to praca za biurkiem, ale zdarzają się też wyjazdy w teren, kiedy na miejscu trzeba dokonać oględzin - opowiada. Jednak w przeszłości praca mł.asp. Wawrzyniaka bywała bardziej niebezpieczna. - Pamiętam, jak goniliśmy nieznanego kierowcę, który ukradł samochód. Złapaliśmy go dopiero na stacji benzynowej. Strach był, bo nie mieliśmy pojęcia, co to za człowiek, czy ma broń - przyznaje policjant.

Piotr Wawrzyniak nie ukrywa, że od dzieciństwa pasjonowała go praca policjanta, a ulubionym bohaterem filmowym był porucznik Borewicz z "07 zgłoś się”. Nasz tegoroczny zwycięzca ma 37 lat. Żona Iwona. Córka Ola ma prawie roczek, synek Jakub 3 latka. Lubi jeździć na rowerze oraz żeglować. (ast)


II miejsce


Jarosław Konieczny KPP Mogilno:
Córka gliną nie zamierza być


Rodowity mogilnianin, jest dobrze znany mieszkańcom swojego miasta. Karierę zaczynał w bydgoskiej policji. Ma 42 lata, a w policji pracuje już od 20 lat.

Karierę zaczynał co prawda w bydgoskiej policji, wrócił jednak w rodzinne strony. Od początku służy w wydziale prewencji, od roku jest dzielnicowym, wcześniej był w plutonie patrolu. Jego rejon to centrum Mogilna, zamieszkane przez kilka tysięcy osób. Jak przyznaje, lubi pracę w mundurze i ceni sobie kontakt z mieszkańcami. - Miałem nawet kiedyś propozycję pracy w wydziale kryminalnym, ale nie skorzystałem. Już od dziecka chciałem być policjantem i pracować właśnie w mundurze - przyznaje sierżant Konieczny.

- Mam duży kontakt z ludźmi. Choć najbardziej dzielnicowego znają ci, którzy mają jakieś problemy. Nasza praca bywa trudna, zdarzają się naprawdę trudne sytuacje, problemy rodzinne, takie, że płakać się chce. A największe dramaty są przez alkohol.
Jarosław Konieczny przyznaje jednak, że Mogilno to w sumie spokojne miasto. Porządku w mieście będzie miał okazję pilnować jeszcze przez kilka lat.

- Myślę, że popracuję jeszcze maksymalnie pięć lat i przejdę na emeryturę. Póki co dziękuję wszystkim, którzy na mnie głosowali w plebiscycie "Pomorskiej” - zdradza.Prywatnie Jarosław Konieczny jest mężem i ojcem. Żona jest nauczycielką, a 15-letnia córka od września zacznie naukę w liceum. Jak przyznaje nasz "Super glina” córka nie zamierza iść w ślady taty i pracować w policji.(Agnieszka Nawrocka)

III miejsce


Zbigniew Sulowski KPP Sępólno Krajeńskie:
Dzielnicowy pełną gębą


Zbigniewa Sulowskiego w Więcborku znają wszyscy. Od ponad dziecięciu lat przemierza uliczki i osiedla jako dzielnicowy Posterunku Policji w Więcborku .

Choć czasem bywa ciężko, młodszy aspirant Zbigniew Sulowski z Komendy Powiatowej Policji w Sępólnie, który zajął trzecie miejsce w tegorocznym plebiscycie "Najpopularniejszy policjant województwa kujawsko-pomorskiego”, nie widzi się w innej pracy.

- Miałem 24 jak trafiłem do policji i od razu do Więcborka - wspomina Zbigniew Sulowski. - Najpierw służyłem w ogniwie patrolowo-interwencyjnym, a w 1998 r. zostałem pełniącym obowiązki dzielnicowego. Dopiero od końca 2005 r. jestem dzielnicowym pełną gębą.

Sześciotysięczny Więcbork podzielili sobie z Arturem Bratzem. Sulowski ma większy rewir z osiedlami wielorodzinnymi. Zapytany, co najbardziej liczy się w pracy dzielnicowego, odpowiada, że fachowość i doświadczenie. - Bez znajomości terenu i ludzi niewiele można zdziałać - dodaje. - Więcbork znam jak własną kieszeń.Dzielnicowy to nie tylko policjant, który chodzi z teczką po mieście. Wczoraj Sulowski zabezpieczał kolizję na ul. Wyzwolenia w Więcborku. Do tego wywiady, mnóstwo papierkowej roboty i bystre oko oraz umieumiejętność rozmowy z ludźmi. Bywają takie okresy, że jest spokojniej, ale czasem aż się chce zapomnieć o policji.

- Minęło mi 19 lat w policji - mówi. - Takiego miesiąca, jak tegoroczny marzec, jeszcze nie miałem. W jednym miesiącu w Więcborku i Sośnie, które akurat obsługiwałem, było pięć trupów.Nic dziwnego, że po takich służbach, dzielnicowy Sulowski zaszywa się na działce, żeby kosić trawę albo pucować swoją ukochaną skodę octavię.(Marietta Chojnacka)


IV miejsce
Wojciech Osiński PP Zbiczno:
Ponieważ ludzi trzeba lubić

Na zaufanie i sympatię ludzi trzeba sobie zasłużyć. W myśl tej maksymy postępuje mł. asp. Wojciech Osiński z Posterunku Policji w Zbicznie.

Mundur założył w 2004 roku, a dwa lata później trafił do Zbiczna jako dzielnicowy.
- Urodziłem się w Brodnicy, ale żona Ewa pochodzi ze Zbiczna. Tu zamieszkaliśmy i nie żałuję. Jako młody policjant byłem ostry, szybko sięgałem po bloczek mandatów. Teraz wolę najpierw porozmawiać, wyjaśnić, pouczyć. Jak trzeba to wlepiam mandaty - śmieje się Wojciech Osiński. - Dzielnicowy to dla mnie najlepsze miejsce do pracy. Lubię ludzi i staram się im pomagać.

Najważniejsza jest rodzina, żona i trzyletnia córeczka, Julia. Kupili we wsi dom w stanie surowym i teraz go wykańczają. Powoli, ale systematycznie. Została jeszcze do zagospodarowania cała góra domku. Osiński lubi urwać się na ryby, to pomaga w wyciszeniu stresu i w odpoczynku od codziennych kłopotów. Na patelnię trafia wówczas kilka smacznych ryb. Jego rewir obejmuje szesnaście wsi. Nie zawsze jest sielsko i spokojnie. Latem napływa na Pojezierze Brodnickie mnóstwo turystów.
- Kiedyś musiałem ścigać prawie trzydzieści kilometrów motocyklistę. Wjechał w pole i uciekł. Ludzie mi pomogli. Na drugi dzień ten motocyklista sam przyszedł do posterunku i przyznał się do jazdy po pijaku - dodaje Wojciech Osiński. - Stracił prawo jazdy. Dzielnicowy musi być trochę jak ksiądz na spowiedzi. Wysłucha, doradzi, pomoże, ale czasem musi także ukarać. (Marek Ewartowski)


V miejsce


Łukasz Jeliński PP Nieszawa:
Dzielnicowy dopiero od marca


Sierżant Łukasz Jeliński Obecnie jest dzielnicowym i pracuje w Posterunku Policji w Nieszawie. Jest policjantem, ale chciał zostać... strażakiem.

- Jednak kiedyś mama przeczytała w gazecie, że można odrobić służbę wojskową w policji. Zgłosiłem się i trafiłem do oddziału prewencji w Bydgoszczy. Byłem tam rok - opowiada sierżant Jeliński. - Podczas służby zastępczej postanowiłem zostać w policji, potem była Szkoła Policji w Słupsku i powrót do jednostki w Aleksandrowie Kujawskim.
Po szkoleniu policyjnym przez pewien czas sierżant Łukasz Jeliński pracował w ogniwie patrolowo-interwencyjnym Komendy Powiatowej Policji w Aleksandrowie Kujawskim. Później pojawiła się szansa przejścia do Nieszawy, do miejscowego posterunku.
Od marca tego roku pełni tu funkcję dzielnicowego. Pod swoją opieką ma samą Nieszawę.

- Dopiero nabieram wprawy jako dzielnicowy. Ale mam większy kontakt z mieszkańcami niż wcześniej - zapewnia.

Sierżant Jeliński mieszka w Raciążku. Ma 24 lata. Od roku jest żonaty z Agnieszką.Po pracy lubi pograć w piłkę. I to nie tak sobie, tylko jako piłkarz w racięskim klubie "Wzgórze”. Prócz tego amatorsko uprawia kolarstwo, a od dwóch lat także narciarstwo. - W moim przypadku urlopy dzielą się na letnie i zimowe. W te zimowe zwykle jeżdżę w góry na narty. W letnie bywa różnie, raz w domu, raz nad wodą - opowiada. (Mariusz Strzelecki)


VI miejsce


Daniel Skrzypczyński PP Lubraniec:
Spełnia swoje marzenie


Zaczął pracować w policji, żeby pomagać innym

Młodszy aspirant Daniel Skrzypczyński jest funkcjonariuszem zatrudnionym w Komendzie Miejskiej Policji we Włocławku. Ma 38 lat. Pracę w policji rozpoczął 1 grudnia 1993 roku. Najpierw pracował we Włocławku. Od 1 lipca 1995 roku jest dzielnicowym w posterunku policji w Lubrańcu. W 1996 roku ukończył kurs podoficerów dzielnicowych. - Praca w policji była moim marzeniem - przyznaje. Służbę w mundurze podjął nie ze względu na tradycje rodzinne, bo takowych w rodzinie Skrzypczyńskich nie było, ale po to, żeby jak mówi "pomagać innym”. Lubi pracę w prewencji, gdyż w ten sposób ma możliwość podpowiadania, jak ustrzec się zagrożeń. Często przeprowadza pogadanki z dziećmi i młodzieżą w szkołach. Z uczniami ma świetny kontakt.

Przed podjęciem służby w policji Daniel Skrzypczyński przez trzy lata pracował jako nauczyciel w SPj w Kłobi. Jest absolwentem Studium Nauczycielskiego. Już w ramach wojska pracował w oddziałach prewencji. Po służbie podjął starania o przyjęcie do pracy w policji i trochę czekał na miejsce. Ale, jak mówi, było warto.

Daniel Skrzypczyński mieszka w gminie Lubraniec. Ma żonę i dwoje dzieci w wieku 6 i 13 lat. W czasie wolnym od służby dużo czasu spędza na działce zajmując się jej uprawą. Jego hobby jest też lektura książek. Ze względu na różnorodne zainteresowania czyta książki z różnych dziedzin.(goz)


VII miejsce


Adrian Skowroński KPP Grudziądz:
Policjant, ratownik i negocjato
r


- Najzabawniejsza interwencja na służbie? Kiedyś wezwał nas zupełnie niepotrzebnie pracownik ochrony. Stwierdził, że się boi - śmieje się Adrian Skowroński. Pracownik ochrony, do którego pojechał sierżant Skowroński dopiero rozpoczynał swoją pracę i wystraszył się uchylonej bramki na posesji.

- Oczywiście obeszliśmy teren. Nikogo tam nie było, więc pouczyliśmy pana jak powinien postępować - opowiada 31-letni mundurowy z ogniwa patrolowo-interwencyjnego.Ale codzienna służba w policji najczęściej nie jest tak zabawna.

- Niebezpiecznych sytuacji było sporo. Nie zapomnę nigdy tej, gdy agresywny mężczyzna ruszył na mnie z maczetą - mówi Adrian Skowroński. Jak sam przyznaje, nie lubi używać siły, ani broni: - Zdecydowanie bardziej wolę porozmawiać z ludźmi, uspokoić ich. Moim marzeniem jest ukończenie kursu negocjatora policyjnego. Czuję, że w tym bym się sprawdził. Interesuję się psychologią. Uczyłem się też języka migowego, który w takiej pracy może się przydać.

Sierżant Adrian Skowroński sporo umiejętności zdobył ucząc się podczas służby w studium medycznym. Ukończył kurs ratownika.
- Chciałbym dalej rozwijać swoje umiejętności w policji. Mam nadzieję, że zostanie to docenione - mówi funkcjonariusz i dodaje: - Dziękuję, że moją dobrą służbę dostrzegli mieszkańcy Grudziądza, którzy na mnie głosowali. To dla mnie duże wyróżnienie.(Łukasz Ernestowicz)


VIII miejsce


Zbigniew Wachsman KP Toruń-Podgórz:
Wstaje, zanim zadzwoni budzik


Doskonale pamięta każdy szczegół pierwszego dnia pracy. - Na szczęście minął spokojnie, ale stresu nie brakowało - wspomina posterunkowy Zbigniew Wachsman.W ogniwie patrolowo-interwencyjnym komisariatu Toruń-Podgórz pan Zbyszek pracuje od stycznia ubiegłego roku. Podkreśla, że trafił na wyjątkowo pomocnych współpracowników.

- Koledzy starsi służbą łagodnie wprowadzili mnie w ten rytm. Mogłem spokojnie przyglądać się ich pracy, uczyć się, pytać w razie wątpliwości. Między innymi dzięki temu bardzo szybko upewniłem się, że praca w patrolu to to, co chcę w życiu robić - wspomina posterunkowy Wachsman.

Decyzję o wejściu na tę ścieżkę podjął już jako dorosły człowiek. Wcześniej pracował jako ochroniarz. Po kursie w szkole policyjnej w Słupsku na miejsce pracy wybrał toruński komisariat. - Urodziłem się w Aleksandrowie Kujawskim, mieszkam w Ciechocinku, ale dobrze znam Toruń - zapewnia.

Najczęściej uspokaja zwaśnionych i awanturujących się małżonków albo sąsiadów. Jak mówi, do każdego zgłoszenia podchodzi indywidualnie. - Ludzi staram się traktować z życzliwością, choć kiedy trzeba, jestem stanowczy - twierdzi pan Zbigniew.Dodaje, że praca z ludźmi i na ulicy przynosi mu dużo satysfakcji: - Często budzę się zanim jeszcze zadzwoni budzik, chętnie jadę na swój posterunek. Takie życie mi się podoba, spełniam się w tym. Gdybym jeszcze raz miał podjąć decyzję, na pewno wybrałbym tak samo. (Magdalena Stremplewska )


IX miejsce


Roman Lipiński KPP Tuchola:
Czy policjant przyjmuje porody?


Najbardziej zapamiętał akcję, podczas której musiał wyciągnąć broń i postrzelić bandytę. I choć na co dzień jego praca jest spokojniejsza, nie narzeka na nudę.

Roman Lipiński to jeden z dwóch dzielnicowych Tucholi. Zanim dostał pod opiekę teren miejski, zdobywał szlify jako dzielnicowy części gminy Tuchola. Czym różnią się oba rewiry? - Teren wiejski był większy pod względem obszaru, ale zdarzeń było mniej. W mieście trudniej pracować - ocenia Lipiński. Niebieski mundur nosi od 2006 r. Przez pierwszy rok działał w ogniwie patrolowo-prewencyjnym. Od 2007 r. jest dzielnicowym. Choć ma niewielki staż, stopniowo udaje mu się zdobywać zaufanie mieszkańców. - Najważniejsze to uszanować, że ludzie chcą pozostać anonimowi. Gdybym nadużył ich zaufania, to nigdy więcej by do mnie nie przyszli - tłumaczy.

Z jakimi problemami spotyka się najczęściej? Jak sam mówi - z przemocą w rodzinie. Jednak oprócz sytuacji przykrych spotykają go też zabawne. - Ludzie czasem mylą pojęcia i myślą, że policja zajmuje się wszystkim. Śmiejemy się, że niedługo będziemy porody przyjmować - żartuje.

Po pracy odstresowuje się, uprawiając sport. Pasją, na którą ciągle brakuje mu czasu, jest strzelectwo sportowe. Poza tym dba o formę, jak inni funkcjonariusze, na siłowni i sali gimnastycznej.- To wyróżniający się policjant, wielokrotnie nagradzany przez komendanta - mówi Kamila Dzierzyk, rzeczniczka tucholskiej policji. (Ramona Wieczorek)

X miejsce


Piotr Rubaj KPP Świecie:
Dobrze, że wybrałem tę pracę


Piotr Rubaj zawsze chciał być policjantem. Wyróżnienie w plebiscycie "Pomorskiej” utwierdziło go przekonaniu, że trafnie wybrał zawód.

Piotr Rubaj jest posterunkowym. Można go spotkać w każdym zakątku Świecia. Pan Piotr dobrze zna świeckie zakamarki, jednak nie wyróżnia żadnego jako najbardziej niebezpieczny lub wyjątkowo spokojny.

Policjantem chciał być od zawsze - Jak większość chłopców - zauważa. - Nagroda w plebiscycie "Pomorskiej” to dla mnie sygnał, że dobrze zrobiłem wiążąc swoje życie z policją. Świecianie wyróżnili mnie już samym zgłoszeniem do konkursu. Jest mi niezmiernie miło, że znaleźli się jeszcze inni, którzy zechcieli na mnie głosować. Korzystając z okazji, serdecznie dziękuję.

Podczas dwóch lat pracy w policji pan Rubaj zdążył posmakować zadań bardzo odpowiedzialnych. - Pewien mężczyzna dowiedział się, że ma raka. Tak bardzo się załamał, że chciał popełnić samobójstwo - wspomina posterunkowy. - Wezwała nas jego siostra. Głęboko przejąłem się tą sprawa. Odwiodłem mężczyznę od samobójczych zamiarów. Czasem spotykam go na ulicy. Walczy z chorobą i wygląda na to, że z powodzeniem.

W pracy policjanta, choć jest poważna, zdarzają się też sytuacje zabawne. - Zatrzymaliśmy poszukiwanego - zaczyna posterunkowy. - Wydawać by się mogło, że przestępca, który unikał nas jak ognia, będzie agresywny. W tym wypadku było odwrotnie.

Po kilku dniach zatrzymany dziękował posterunkowemu za pomoc. - Twierdził, że dzięki policji rozliczył się z wymiarem sprawiedliwości. Popłacił długi i dalej mógł żyć spokojnie. Przy tej sprawie dowiedziałem się, że reakcje ludzkie są nieprzewidywalne. Stres po pracy Piotr Rubaj odreagowuje biegając. Najbardziej lubi spędzać czas z żoną i 2,5-letnim synkiem.(aga)

Publikacja: Piotr Pawlaczyk
KWP w Bydgoszczy
administrator www
Autor:
Publikacja: